środa, 23 listopada 2011

"Północ" - 5 część Zmierzchu, Księga Renesmee - rozdział I


Księga II






Renesmee



Prolog


Stojąca jedną nogą w świecie ludzi, a drugą w świecie mroku. Zapatrzona w
przestrzeń, idąca przed siebie. Trzymająca się wyznaczonej drogi, do czasu... 
Zmartwiona istnieniem, zmęczona życiem. Zrozpaczona przez niego... przez Ciebie. Kochająca wytrwale, nie dająca się zwyciężyć, polega.... ku miłości.

Wierzyć w cud wcale nie musiałam, bo i tak by się nie zdarzył. Z rozdroża dróg wybiegłam na polanę. Polanę pełną mroku, ale i nadziei na kochanie. Zobaczyłam Ciebie... lecz innego. Byłeś mi obcy, ale za razem taki naturalny, niewinny. Ty byłeś tym dobrym, a ja ze złem chciałam zmieszać twą dumę...



Rozdział I




Tęsknota




      Mknęłam moim srebrnym sportowym Audi, po mokrej szosie.
      Chciałam jak najszybciej opuścić dom. Uciec, od tych wspomnień. Zeszły wieczór był dla mnie koszmarem, chociaż były moje urodziny. Siedemnaste, ostatnie. Od tej pory miałam już taka pozostać na zawsze. Jakoś się tym zbytnio nie przejmowałam, żyłam chwilą.
Bolała mnie głowa i byłam strasznie senna. Mogłam zostać w domu, ale wolałam Go zobaczyć. Mój sens istnienia. Chciałam się spotkać z chęcią życia.
      Dodałam gazu. Kiedy znalazłam się na parkingu liceum im. J. L. Jonsona w Sooke. Przypomniała mi się twarz tęskniącego z nami mojego drugiego dziadka Charliego. Musieliśmy go okłamać, że mój tata znalazł propozycję pracy nie do odrzucenia w Europie (żeby nie miał pretekstu przyjeżdżać). I wszyscy razem wyjechaliśmy. Oprócz ludzkiej rodziny mojej mamy. Sooke było miasteczkiem na południu Kanady i od USA dzieliło je kilkadziesiąt kilometrów. Jacob odwiedzał nas dość często, jak na odległość Sooke od La Push.
      Otworzyłam zgrabnie drzwi od strony kierowcy i przewiesiłam sobie torbę przez ramię. Przeszłam przez parking, nie zwracając uwagi na nieskryte i irytujące spojrzenia uczniów. Na końcu korytarza dostrzegłam jasne loki Cornelii. Stała oparta o szkolne szafki, pisała sms'a. Uśmiechnęłam się na jej widok. Bez słowa stanęłam obok niej i czekałam aż pierwsza się odezwie.
 - Cześć. - Powiedziała beznamiętnie, nie spoglądając na mnie.
 -Hej, coś się stało? - moja intuicja nigdy mnie nie zawodziła, więc zapytałam.
 - Znowu to samo. - Przerwała, ale i tak wiedziałam o co jej chodzi. Bardzo dobrze się znałyśmy. Chodziło o jej chłopaka Iana. - Ciągle nie ma dla mnie czasu.
 - Może mu coś wypadło. - rzuciłam bez namysłu.
 - Cały czas mu coś wypada.
      Zobaczyłam w jej oczach szkliste łezki. Cornii nie miała już siły do swojego chłopaka. Chodzą ze sobą już ponad rok, ale w pewnym momencie Ian przestał się już tak bardzo interesować Cornelią.
 - Wiesz co? - zobaczyłam jak po jej policzkach spływają dwie łzy, niszcząc perfekcyjny makijaż – To nie ma sensu. Nie ma sensu... - Łzy zaczęły jej cieknąć ciurkiem. Widząc to nie miałam już wątpliwości, że ona go kocha. - Ness... - przerwałam jej i mocno objęłam. Było mi jej żal. Co za bydlak z tego Iana.
    I wtedy zadzwonił dzwonek. Pobiegłyśmy szybko do łazienki. Cornii cały czas płakała, a ja byłam bezradna. Większość czasu histeryzowała, szlochała mi na koszulę. Minęło nam już ponad pięć minut lekcji biologii i raczej na pewno już na nią nie pójdziemy.
 - Co On sobie wyobraża? - zaczęła.
 - Po prostu jest głupi. - pocieszałam ją – to zwykły dupek. Nie przejmuj się nim, nie jest ciebie wart.
     Oczywiście uśmiechnęła się i zaniosła płaczem. Tuliłam ją cały czas do siebie, zmartwiona naszą nieobecnością na biologi. Lubiłam biologię... i hiszpański... i chemię, i wszystkie przedmioty, które mam razem z Nim. Pragnęłam go ponownie zobaczyć. Jakaś pozaziemska energia ciągnęła mnie ku pracowni przedmiotów ścisłych.
     Muszę jakoś dostać się jeszcze na biologię.
     Spojrzałam na Cornelię i od razu wiedziałam, że zostanę tu co najmniej do końca tej lekcji.
 - Muszę się z nim spotkać. - Jak to, z kim? Byłam zamyślona i całkowicie zapomniałam, że Cornelia mówi o Ianie.
 - Tak... powinnaś z nim porozmawiać. - podtrzymywałam rozmowę, bez sensu. Nie chciałam się przyznać samej sobie do tego, że mało mnie interesuje to co mówi moja przyjaciółka. Myślałam tylko o Nim. O jego jasnych włosach i błękitnych oczach. Byłam okropna. Co ze mnie za przyjaciółka?
 - Na pewno nie chcesz iść na biologię? - usiłowałam ukoić moje pragnienie widoku Jego.
 - Chyba nam się już nie opłaca... - Była już spokojna, nie płakała, ale nadal nie mogła się pogodzić z tym, że będzie musiała zerwać z Ianem.
 - W ciszy patrzyłam jak Cornii poprawia sobie makijaż – zawsze wyglądała pięknie i nie pozwalała sobie na zaniedbanie swojego wyglądu. Cały czas była smutna, a jej mina była taka bez wyrazu.
 - Nie musisz z nim zrywać. - oznajmiłam.
  - Ale chcę.- Dodała ze zmartwieniem – Wiem, życie bez Iana będzie dla mnie trudne, ale nie mogę pozwolić się tak traktować. - zdecydowana wstała z podłogi w łazience i podała mi rękę.
 - Mądra dziewczynka. - pochwaliłam ją z uśmiechem, chociaż wiedziałam, że ta pochwała ma drugie dno...
 - Zostało nam dwadzieścia minut lekcji. - oznajmiła – raczej nie idziemy? - zapytała cicho.
 - Idziemy. - powiedziałam zdecydowana. Pracownia przyciągała mnie jak magnes.
 - Ale po co? Tylko się skompromitujemy i obrazimy „dumę” pana Fligesa. - Mówiła cichym i spokojnym głosem, jakby przed chwilą nic się nie stało. Miała strasznie zmienne nastroje.
      Cornelia patrzyła na mnie z ukosa, ale nie mogłam się powstrzymać i przemierzyłam odległość dzielącą nas od sali.
 - Ness... słuchaj nie możemy... - próbowała mnie zatrzymać ale chwyciłam już klamkę – Nessia!
     Dopięłam swego i znalazłam się w niedużej sali, pełnej zdezorientowanej młodzieży patrzącej na nas zaskoczonym wzrokiem.
     Pan Fliges spojrzał na nas lekko zdenerwowany.
     Oto teraz patrzyłam na Owena Tiessa, który z uśmiechem wpatrywał się w   wydurniającego się Dina.
     Byłam jak zahipnotyzowana. Cały świat zawirował i widziałam tylko jego. Zerknął na  mnie, a ja się uśmiechnęłam. Zabolało. Nie odpowiedział mi uśmiechem, tylko na tychmiast odwrócił wzrok.
Cornii pociągnęła mnie w stronę ławek, a ja wyciągnięta z transu nie wiedziałam co się dzieje. Zajęłam swoje stałe miejsce w pierwszym rzędzie od okna, czwarta ławka. Na piątej siedział Owen. Cornii usiadła w piątym rzędzie, w czwartej ławce, obok mnie.
       Było mi głupio, że wpadłam do tej sali jak oparzona i nie powiedziałam nawet słowa. Wszystko za mnie musiała wytłumaczyć Cornelia.
Siedząca naprzeciwko mnie Blasie, była niewzruszona, spojrzała na mnie i na Cornii spode łba i odrzuciła do tyłu swoje ciemne kręcone włosy.
         Blasie to chyba najbardziej wredna i fałszywa osoba jaką znam. Zmieniała chłopaków jak rękawiczki, teraz chodzi z Dinem, ale wiem że ten związek pociągnie może do soboty. Na początku roku była przekonana, że może mieć każdego, ale gdy się pojawił Owen, pojawił się też problem. Podrywała go chyba na wszystkie sposoby, lecz on okazał się być twardszy. Blasie udaje teraz, że jej wcale na nim nie zależy i każdy na nią poleci, a tak naprawdę widzi, że o Owenie nie da się tak po prostu zapomieć.
 - Panno Cullen? - zapytał pan Fliges.
     Kurczę, nie skupiłam się. Zawsze to jest najgorsze w odpływaniu na lekcjach.
 - Yyy... - Zerknęłam na Cassie, która szeptała mi odpowiedź, ale... - Coż... - podniosłam wzrok na Fligesa i zamrugałam. Nie znałam pytania i nie mogłam odpowiedzieć. Jak bym zapytała o pytanie, to pewnie spaliła bym się ze wstydu.
 - Skorupiaki i jamochłony. - Rozległa się melodia dla moich uszu. Owen... Był taki uroczy...
 - Dziękuję panno Cullen. - Fliges podziękował Owenowi i rozległ się krótki śmiech uczniów.
     Zadzwonił dzwonek.
 - Przygotujcie się do testu. - przypomniał Pan Fliges.
    Widziałam dwie postacie zmierzające w moją stronę. Cassie podbiegła do mnie i wyprowadziła mnie z sali. Wychodząc Blasie odprowadziła mnie szyderczym wzrokiem.
 - Co się z tobą dziewczyno dzieje? - zapytała rozdrażniona Cornii. Naprawdę miała zmienne nastroje.
 - Nic. - odpowiedziałam.
 - Jeszcze ci nie przeszło. - to nie było pytanie, Cassie to stwierdziła.
 - Co mi miało przejść?
 - Nie ukrywaj niczego przede mną. - Cassie była pomocna, ale czasem mnie wkurzała.
 - Nie ukrywam nic.
 - Wcale. - Dodała kpiąco. - Wiem, że go kochasz, dlaczego nie chcesz na się zwierzać?
 - To nie tak jak myślisz.
 - No jak myślę?
 - Cassie, posłuchaj, to nie jest coś co... szybko przechodzi, nie wiadomo... pewnie wcale nie przechodzi.
 - Wiesz, że nam możesz wszystko powiedzieć?
    Cisza. Wszystko? Raczej nic. Po co mam jej coś mówić? Mam jej dosyć.
 - Ness! - krzyknęła Cassie.
    Nie mogłam tego słuchać. Wybiegłam.

_________________________
dla ciekawskich mam 14 lat ;)










Rozdział III




Oglądałam mecz koszykówki, na naszym telewizorze w salonie. Było mi trochę nudno i byłam głodna. Tata grał na fortepianie Debussy'ego, a mama bacznie go słuchała. Muszę im w końcu powiedzieć, że idę na imprezę, ale nie chciałam jeszcze psuć, wspaniałego obrazka szczęśliwej rodziny.
Tata zagrał inną melodię, którą nazywał „Bella's Lullaby”. Był to utwór skomponowany dla mojej mamy jak jeszcze chodziła do liceum. Nuty utworu schodziły się w delikatne gamy, które przyprawiały o drżenie serca.
Jednak głód nie dawał mi się na niczym skupić. I była jeszcze sprawa tej imprezy. Wszystkim powiedziałam, że na sto procent będę, ale teraz nie byłam taka pewna czy mi pozwolą.
A może po prostu pójdziemy na polowanie? Proste wyjście, nie na temat i to nic nie rozwiąże, ale jedno jest pewne – jestem głodna. Mój żołądek wydał z siebie przerażający „wrzask”. Wszyscy przerwali swoje zajęcia, nasłuchując. Alice zachichotała i chwyciła mnie za rękę.
  • Chodź, ja też jestem głodna. - oznajmiła i zachęciła.
  • Okeej... - powiedziałam przeciągle – ktoś idzie z nami? - rozejrzałam się w około. - Na pumy? - to od razu pobudziło wszystkich do myślenia.
  • No dobrze skoro tak nalegasz... - zaczął Jasper.
  • Jasne, jasne... - uśmiechnęłam się szyderczo – jeszcze ktoś?
    Dłuższa cisza. No dobra, Alice i Jasper.
Spojrzałam w stronę mamy i taty.
Edward zapatrzył się w przestrzeń... Był taki przystojny, wygląda jak mój rówieśnik, może ciut starszy.
Czułam jakby przenikał przez mój umysł. Próbował mi czytać w myślach. Wzmocniłam mój mur obronny. Byłam silna, ale on nadal napierał. Wiedziałam, że mu się nie uda.
Nasze oczy się spotkały, jego dosłownie jak płynne złoto, wpatrywały się przenikliwie. Nie powiedział nic, ale wiedziałam że, wie do czego jestem zdolna.
Wybraliśmy się na polowanie drogą przez rzekę. Już nieraz tędy chodziłam z moimi rodzicami. Przeskoczyliśmy przez nurt szybkiej wody.
Alice elegancko wylądowała na świerku, na skraju lasu. Jasper zniknął gdzieś w oddali zimowego krajobrazu iglastego lasu. Ja niestety byłam słabsza i wylądowałam blisko drugiego brzegu rzeki.
Może i byłam gorsza, ale pasowało mi moje człowieczeństwo.
Złapałam pierwszą pumę i przytrzymałam ją na pniu drzewa, wszystko robiłam wolniej od Alice i Jaspera. Musieli na mnie czekać, kiedy oni opróżnili po trzy chodzące worki krwi, ja męczyłam się ze smukłą czarną pumą. Byłam dosyć łakoma na krew mięsożernych zwierząt, kusiły mnie swoim słodkim zapachem i miedzianym posmakiem. Normalny wampir nie czuł by miedzi w posiłku, tylko samą słodycz. No, ale przecież ja nie byłam normalna. Wszyscy mi mówią: „Jesteś taka oryginalna”, „Jedyna w sowim rodzaju”. Może i ja powinnam tak myśleć, ale nie odpowiadało mi to stwierdzenie.
Pamiętam to jak dziś. „Renesmee jest wyjątkowa, ale nie jedyna”.





O 20:00 dalsza część...

26 komentarzy:

  1. Już nie mogę się doczekać ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna fabuła ale dlaczego tak króciutko.
    Kiedy będzie następny roździał twojej ksiązki.
    Fanka numer 1
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama zaczynam pisać książkę i powiem, że trudno pisać rozlegle. Potrzeba lata pracy by rozdział miał taką ciekawą fabułę, aby zajął ok. 30 stron.

    Choć przyznam, że rozdział naprawdę interesujący i wciąga : D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, już nie mogę się doczekać następnego rozdziału.

    Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Kocham Kocham !!!!!!!!!! <3 już nie mogę doczekać się następnego rozdziału ...:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy następne części?

    OdpowiedzUsuń
  7. następne rozdziały już niedługo ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś ci się ten blog pogorszył najpierw było super później było też dobrze a teraz jest fatalnie nic nie dodajesz pogarszasz ten blog pisz kiedy coś dodasz bo tam jest nuuuuudno

    OdpowiedzUsuń
  9. super, uwielbiam cię i to jak piszesz. Niesamowite tylko małe jedno pytanko: CZEMU NESSIE NIE KOCHA JACOBA?

    pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń
  10. Droga Alicjo!
    Nessie bardzo kocha Jacoba, tylko jej jesdyną bratną duszą jest Owen. I poprostu on wygrywa, Nessie nie może na to nic poradzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chcę dalszy ciąg! ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. super ten ciąg dalszy. Polubiłam Owena, ale wolę Jacoba. On zasłużył na Nessie.

    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  13. Kidy będzie ciąg dalszy?
    Super fabuła.

    OdpowiedzUsuń
  14. czy mogłabyś wejść na mojego bloga, prowadzę go od niedawna i czy mogłabyś mi napisać parę wskazówek czy ci się podoba czy nie proszę napisz mi w komentarzach..:)
    proszę cie

    OdpowiedzUsuń
  15. strasznie mi się podoba ; > co będzie na imprezie i kiedy następna część ? ; >

    OdpowiedzUsuń
  16. http://kawalekmnie-forever.blogspot.com/
    zapraszam bo warto

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy dalszy ciąg? ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Zarąbiste :* czekam na ciąg dalszy <3

    OdpowiedzUsuń
  19. czekam na ciąg dalszy
    super!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. kiedy bedzie kolejna czesc

    OdpowiedzUsuń
  21. lubie zmierzch bardzo mi sie podoba

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham Zmierzch!!!!! Aha i czy wiecie gdzie mogę ściągnąć Przed Świtem cz.2 z Lektorem?
    ( i proszę bez logowania i płacenia)

    OdpowiedzUsuń
  23. ale nazmyślałaś 5 część tak się nazywa Przed Świtem 2

    OdpowiedzUsuń
  24. Zajebiste ciekawe i wciągające. Pisz dalej swietnie ci to wychodzi!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Remesmee miała rosnąć do 7 roku życia wtedy miała osiągnąć dojrzałość ,nie w wieku lat 17 jak napisałaś, ponad to tekst stylistycznie przypomina monotonną historie dla małolat ,a nie kontynuację sagi ,,Zmierzch,,

    OdpowiedzUsuń